Filmy

Zaczęło się w latach '80, gdy mama przez pomyłkę zamiast "Spidermana" przyniosła z wypożyczalni "Crittersy". Nie wiem czy to, co się dzięki nim wyrobiło, można nazwać gustem filmowym, ale od tamtej pory filmów oglądam dużo - widziałem ich w życiu około 2000, z czego większość to filmy klasy A, B, C i dalszych. Hasło przewodnie działu to: "Filmy warte uwagi lub nie" i zgodnie z tym hasłem będą się tu pojawiały filmy warte uwagi lub nie, przy czym, podobnie jak w kąciku muzycznym, kryterium dobierania i wrzucania nie jest znane nawet mnie.

Slaughtered Vomit Dolls

Data dodania: Wtorek, 1 marca 2016, 03:17

W końcu, po jedenastu latach od premiery, zebrałem się do obejrzenia w całości filmu "Slaughtered Vomit Dolls". Nie wiem, czemu nastąpiło to tak późno, bo trailer oglądałem wielokrotnie, gdy tylko się pojawił w roku 2005, i byłem nim zachwycony - rzygi, flaki, kurwy i przemoc. No zajebiste. Film zdobyłem niemal natychmiast i pizdnąłem na półkę, by poczekać na odpowiedni moment - być może zwlekałem, bo podświadomie czułem, że pełna wersja nie będzie tak dobra, jak zapowiedzi, i nie chciałem sobie psuć zabawy.

Jak się okazuje - całkiem słusznie, bo film jest chujowy. Chu-jo-wy. Nie nadaje się nawet do szpanowania przed kolegami, że widziało się taki och i ach, pojebany i szokujący film, bo po prostu nie ma się czym chwalić (chociaż właściwie w tej chwili trochę to robię, więc uznajmy, że można się trochę chwalić, ale nie ma co polecać), jest tak chujowy, że nie da się go nawet wsadzić w kategorię "tak chujowy, że aż genialny, tak pojebany, że aż trzeba obejrzeć", jest masa innych filmów z kurwami, flakami i przemocą, które można zobaczyć zamiast tego szajsu.

Młoda, cierpiąca na bulimię i halucynacje prostytutka, zawiera tajemniczy pakt z szatanem

Reżyserem tego gniota jest Lucifer Valentine, który chwalił się, że stworzył nowy gatunek filmowy - vomit gore, co w połączeniu z tytułem mówi wszystko - film jest o flakach i rzyganiu. No i faktycznie, rzygają czym się da i w co się da, podczas oglądania również da się porzygać, jak ktoś lubi, czyli niby wszystko ok. Niby, bo to jest po prostu chu-jo-we i rzadko kiedy jestem zawiedziony aż tak bardzo, chociaż - umówmy się - z góry było wiadomo, żeby nie oczekiwać zbyt wiele.

Miało być vomit gore, a na pierwszego bełta czekałem tyle czasu, że zdążyłem usnąć i oglądałem na raty przez trzy wieczory. Więcej w tym filmie wydłubywanych oczu, gołych pizd i cyców, przy czym montaż jest tak chaotyczny i fatalny, że w ogóle nie wiadomo co, jak, kto i gdzie - teledyskowe migawki z ujęciami po kilka sekund były w trailerze i tam pasują, bo to trailer, ma robić wrażenie, ma być szybko i z pizdą, ale kto tak kurwa robi cały film?

Nie wiadomo, kto jest kim, bo mamy kurwę, która tańczy, nagle pojawia się gość, który ucina innej kurwie rękę i wpycha ją sobie w gardło, tylko po to, żeby móc się na nią zrzygać, po chwili jeszcze inna kurwa rzyga w kibel, a następnie ktoś komuś rzyga do przepiłowanej czaszki, z której chwilę wcześniej wyjadł mózg - i ni chuja nie wiadomo, kto, komu, po co, ani czym rzyga, bo większości tekstów nie da się zrozumieć, głównie przez zniekształcone głosy, które miały chyba robić bardziej "demonicznie", zaś kolejne sceny nie mają żadnego sensu ani powiązania, a całość trzęsie się tak, jakby za kamerą stał jakiś chuj z Parkinsonem, od samego oglądania można dostać choroby lokomocyjnej.

Gdyby to gówno było o godzinę i dziesięć minut krótsze, to można by je traktować jako ciekawostkę z kategorii "Two girls, one cup", a tak to już lepiej obejrzeć "Guinea Pig" - tam, poza kurewską przemocą, była chociaż realizacja na poziomie, mimo dwudziestu lat różnicy wygląda lepiej, niż to walentynkowe ścierwo ("Slaughtered..." wypuszczono 14 lutego).

Najzabawniejsze, że budżet tego filmu to podobno 100 000 dolarów - za taką kasę, to rzygali chyba kawiorem i szampanem, mogę zagrać w dwójce za połowę, chociaż z drugiej strony podziwiam pana, który odegrał scenę, w której grzebie sobie w gardle odciętą kurwią ręką, wymiotuje do kufla, wypija, wymiotuje i znów wypija. Rola życia. No dobra, jest jedna zabawna scena - facet po przeprowadzeniu amputacji każe grać bezrękiej kurwie na gitarze.

Gdyby komuś było mało, to poniżej kilka screenów - chyba nawet chronologicznie, takie obrazkowe streszczenie, jak kiedyś komiks "Toy Story", oraz link do oryginalnego trailera - ale to naprawdę wygląda dobrze tylko na zdjęciach i w zapowiedziach. Możliwe spoilery.

I trailer.

Komentarze

Nikt jeszcze nie napisał komentarza - możesz być pierwszy.

Jeśli chcesz, możesz wystawić ocenę

Lajkuj, bądź na bieżąco: Attention Whore na Facebooku

wróć na górę ^