Filmy

Zaczęło się w latach '80, gdy mama przez pomyłkę zamiast "Spidermana" przyniosła z wypożyczalni "Crittersy". Nie wiem czy to, co się dzięki nim wyrobiło, można nazwać gustem filmowym, ale od tamtej pory filmów oglądam dużo - widziałem ich w życiu około 2000, z czego większość to filmy klasy A, B, C i dalszych. Hasło przewodnie działu to: "Filmy warte uwagi lub nie" i zgodnie z tym hasłem będą się tu pojawiały filmy warte uwagi lub nie, przy czym, podobnie jak w kąciku muzycznym, kryterium dobierania i wrzucania nie jest znane nawet mnie.

ABC's of Death - Abecadło Śmierci

Data dodania: Środa, 18 czerwca 2014, 14:35

Jak sam tytuł wskazuje, będzie śmierć i abecadło. Film podzielony jest na 26 mniejszych filmów, teoretycznie horrorów, każdy z tytułem na daną literę alfabetu i każdy innego reżysera. Jest tu kilka nazwisk znanych, jest też kilka nieznanych, są wśród filmów perełki, jest też gnój.

Jedną z ciekawszych pozycji w tej dwadzieściasześciologii jest film Srdjana Spasojevića, reżysera "Serbskiego Filmu" - "R is for Removed". Ale ten jest mądry, poważny i trudny do zrozumienia, więc go olewamy, bo kogo interesują rzeczy mądre, poważne i trudne do rozumienia, skoro mamy tyle głupich i niepoważnych. Kolejność nie jest przypadkowa, bo alfabetyczna, a ponieważ nie umiem recenzować filmów, a jedynie je opisywać, to będą spoilery. Jak zawsze.

F is for Fart

Młoda uczennica ucieka wraz z nauczycielką, Miss Yumi, przed trującym gazem, który uwalnia się w wyniku trzęsienia ziemi. Gdy siedzą bezpiecznie w ukryciu, bohaterka wyznaje, że jeśli ma już wdychać gazy, to wolałaby piardy swojej belferki, w której po cichu się kocha. Podczas inhalacji dziewczę umiera, po czym zostaje wessane do odbytu, który okazuje się piękną i żółtą krainą, gdzie naga i szczęśliwa nastolatka dokonuje niesamowitego odkrycia - zarówno ona, jak i jej wychowawczyni pachną w środku tak samo.

Po chwili we własnym odbycie pojawia się również Miss Yumi, która wyjaśnia głównej bohaterce sytuację, w jakiej się znalazły. Z jej słów wynika, że obie są w krainie umarłych, a śmierć nie jest po to, żeby było czysto i pachnąco, czas więc przekroczyć granice dobrego smaku (o ironio, dopiero teraz?), pierdolić konwenanse i pora stać się jednością. Mogłem co prawda coś popierdolić, bo oglądałem dawno, ale kogo to obchodzi.

Bohaterki zaczynają się całować, ale zanim zaczną uprawiać lesbijski seks z użyciem ośmiornic, dostajemy kolejny segment filmu - "G is for Gravity", czyli jakieś zwyczajne gówno o gościu, który się topi. Szybko przewijamy część "H is for Hydro-Electric Diffusion", bo jest wyjątkowo marna, przewijamy też kilka następnych i docieramy do litery K.

K is for Klutz

Śmieszna animacja na nieśmieszny temat, a do tego science-fiction, bo o kobiecie, która robi kupę. Kobieta bardzo chce spuścić swoją pracę w ubikacji, ale się nie udaje, bo kupa jest uparta i ciągle z niej wychodzi. Bohaterka próbuje ją zdmuchnąć, wystrzelić z katapulty zrobionej z biustonosza, przenieść butem czy zadusić papierem. Ostatecznie na nią gwiżdże i próbuje zwabić do sedesu, ale kupa jest cwańsza, bo spada na właścicielkę z sufitu, wraca dupą do środka i zabija ją, wychodząc ustami - w końcu to mają być horrory, głupio by było, gdyby nikt nie umarł. Chociaż fakt, jest w "Abecadle Śmierci" od tego jeden wyjątek, o którym też napiszę. Ale najpierw litera L.

L is for Libido

Ten film jest wyjątkowo dobry (co, przyznaję, w moim słowniku może być dość pokrętne).

Nagi mężczyzna budzi się przywiązany do krzesła, a z widowni i balkonów obserwują go ludzie w maskach. Na krześle obok niego siedzi drugi mężczyzna, również nagi, zaś na scenie pojawia się naga kobieta. Nasz bohater nie bardzo wie, gdzie jest i co ma robić, dostaje więc dyskretny sygnał od przewodniczącej jury, że ma robić to, co kolega obok.

Szybko dowiadujemy się, że mężczyzna został zmuszony do udziału w grze - dwóch uczestników ma się masturbować, patrząc na to, co dzieje się na scenie. Ten, który obspermi sobie ręce jako drugi, zostaje zabity, a zwycięzca przechodzi do kolejnej rundy, w której będzie mógł się masturbować patrząc na kolejne rzeczy. W tym miejscu warto wspomnieć, że ja bym wygrał wszystkie rundy, czym w pewnych okolicznościach mogę się szczycić, a w pewnych nie.

Przyznam, że kibicowałem głównemu bohaterowi, może z racji tego, że kolejne etapy rozgrywki pojawiały się bardzo szybko i do innych uczestników nie zdążyłem się przywiązać. Szło mu naprawdę dobrze i wygrał masturbacyjny wyścig wielokrotnie, wygrał nawet rundę dwunastą, w której na scenie pojawia się kobieta na wózku inwalidzkim. Co ważne, kobieta umie sztuczkę nie byle jaką, bo zdejmuje sobie protezę nogi i zaczyna ją wkładać tam, gdzie kobiety wkładają sobie różne przedmioty, kiedy nie patrzą mężczyźni.

Początkowo z wygraniem tej rundy były problemy, na szczęście protagonista wpadł w oko przewodniczącej jury, która zdecydowała mu się pomóc, i robi to w jedyny sposób, w jaki kobiety potrafią pomagać - rozchyla nogi, żeby mógł popatrzeć na coś ciekawszego niż kaleka ze sztuczną nogą w cipie. I żeby była jasność, zwrot "wpadł w oko" nie został przeze mnie użyty przypadkowo, bo okazuje się, że przewodnicząca jury ma oko tam, gdzie inne kobiety oka nie mają (przy czym nowego znaczenia nabiera zwrot "chuj ci w oko").

Niestety, nic nie trwa wiecznie, nawet najlepszy mężczyzna nie może się masturbować bez końca. Gdy na scenie pojawia się stary pedofil gwałcący małego chłopca, nasz bohater przegrywa konkurencję i wymiotuje zamiast wytrysnąć. W finałowej scenie budzi się przywiązany do łóżka, podczas gdy gwałci go kobieta z piłą łańcuchową, a na jego widok masturbuje się dwóch związanych mężczyzn.

Nie do końca rozumiem pewną niesprawiedliwość w końcówce, bo do tej pory wszyscy byli zabijani wielkim bolcem wysuwanym z krzesła, i do dziś nie wiem, czy taki finał był karą czy też nagrodą za wygranie blisko 40 rund. Jednak ten film nie był taki głupi, skoro stawia ważne i trudne pytania.

O is for Orgasm

To bodajże jedyny film, w którym nikt nie umiera, przedstawiony za to zostaje kobiecy orgazm. Nigdy nie byłem kobietą i nie miałem kobiecego orgazmu, więc nie wiem, czy przedstawiony jest dobrze, z punktu widzenia faceta mogę za to powiedzieć, że ten film to naprawdę horror. Z dwóch powodów:

  • jest chujowy;
  • każdy wie, że próba doprowadzenia kobiety do orgazmu to horror.

Odcinek został wyreżyserowany przez francuską parę, przez co jest szansa, że powstał z przebiegłej gry słów, gdyż "orgazm" to po francusku "le petit mort", znaczące "mała śmierć". Ale to mała szansa i na pewno moje teorie są słuszniejsze.

T is for Toilet

Nie wiem czemu w "Abecadle Śmierci" przewija się tyle tematyki toaletowej, ale "Toaleta" jest naprawdę świetnym kawałkiem filmu - niesamowicie zabawna, brutalna i groteskowa animacja z plasteliny, niczym "Wallace i Gromit".

Film opowiada historię chłopca, który panicznie boi się toalet i mimo wieku wciąż załatwia się do nocnika. Rodzice postanawiają to zmienić, więc całą trójką idą do łazienki, gdzie rozprawiają na temat dziecięcej fobii. Gdy pada domysł, że prawdopodobnie dzieciak boi się zabicia przez spadający na głowę rezerwuar, sedes zamienia się w wielkiego potwora, który brutalnie morduje i pożera oboje rodziców.

Cała akcja okazuje się snem dzieciaka, który wreszcie nabiera odwagi i idzie w środku nocy pierwszy raz samodzielnie skorzystać z łazienki. Nie mogący w to uwierzyć ojciec śledzi go, a gdy wchodzi do środka - dziecko zostaje zabite przez spadający rezerwuar.

X is for XXL

Film jest horrorem podwójnym, bo jest w nim i śmierć, i gruba kobieta, którą wszyscy gardzą (i słusznie, od tego są grube kobiety). Gruba i brzydka kobieta, podczas oglądania reklam o chudych i pięknych kobietach, zjada wszystko, co ma w lodówce. Oglądane reklamy tak na nią wpływają, że wymiotuje, po czym postanawia schudnąć.

Jak to bywa w przypadku grubych kobiet, które są grube z winy wszystkiego, tylko nie swojej, sposobem na schudnięcie nie jest dieta i ćwiczenia, a wycięcie sobie tłuszczu nożem. Nie wiem do końca jak podejść do tego filmu, bo niby jest gruba kobieta, więc horror. Z drugiej strony jest też śmierć, czyli kara za bycie grubą kobietą, więc nie wiem, czy to bardziej horror czy film moralizatorski (taka swojego rodzaju "Zbrodnia i kara"). I w końcu jest też dramat, bo gdy gruba kobieta po samodzielnej amputacji tłuszczu zaczyna wyglądać jak człowiek - po prostu umiera.

Z is for Zetsumetsu

Jedenastego marca gówniana Japonia zostaje napromieniowana, DNA ludzi zostaje zmienione, następuje nieodwracalna degeneracja komórek. Dla mieszkańców Japonii nadchodzi wiek mutantów. To tłumaczy dlaczego w filmie pojawiają się m. in. swastyki i dwie nagie, walczące ze sobą kobiety, w tym jedna z gigantycznym penisem, w którym ma ukryty nóż.

W trakcie walki, w wyniku nieplanowanej współpracy, kobiety przyrządzają różne potrawy - jedna (kobieta, nie potrawa) wkłada sobie do pochwy różne warzywa i strzela nimi niczym z armaty, druga broni się, tnąc nadlatującą żywność nożem z penisa. Gdy już nie ma warzyw do krojenia, jedna z kobiet urywa swojej przeciwniczce nóż, kroi nim jej fiuta, z którego sypie się ryż do sushi, a wszystko, włącznie z penisem, ląduje w garnku.

Po walce kobiety całują się, a przygotowane przez nie potrawy zjadają skośne ludziki z małymi fiutkami. Zabawne, że po zjedzeniu odlatują napędzani silnikami rakietowymi, które mają chyba zamiast nóg, a nikt nie wymyślił, że w wyniku mutacji i promieniowania Japończycy mogliby mieć duże penisy. Co za absurd.

Narratorem jest człowiek na wózku inwalidzkim, który na koniec wstaje i zakrywa ekran wytryskiem z ryżu. Nie zrozumiałem z tego filmu absolutnie nic, nie wiem, co miał przekazać i mam to w dupie, bo bawiłem się świetnie.

Przez cały film przewija się motyw Ameryki (nie chce mi się specjalnie wgłębiać, ale zakładam, że zgodnie z wizją twórców to USA jest winne napromieniowania Japonii), a ciekawostką jest animacja wykonana za pomocą bujających się cycków, na których jedna z kobiet ma narysowane wieże World Trade Center i samolot - chyba jeszcze nikt nie odważył się w komercyjnym filmie na ukazanie tego wydarzenia w taki sposób.

S is for Skończyłem

Naprawdę skończyłem. Resztę literek zobaczcie sobie sami, bo jest jeszcze kilka wartych uwagi.

Komentarze

Nikt jeszcze nie napisał komentarza - możesz być pierwszy.

Jeśli chcesz, możesz wystawić ocenę

Lajkuj, bądź na bieżąco: Attention Whore na Facebooku

wróć na górę ^