Blog

Uwaga, uwaga! Widzę po statystykach, jak sracie na okoliczne działy, więc przypominam, że mój blog, to nie tylko blog - to również kącik filmowy, kącik muzyczny, rysowanki, a teraz jeszcze facefuck. Wszystko dostępne zarówno z nawigacji, jak i z tego miejsca, co na nie właśnie patrzycie (dopóki go nie usunę).

Bananowa przygoda

Data dodania: Czwartek, 14 lutego 2013, 22:37

Skuszony ofertą na Grouponie poszedłem do pewnej knajpy serwującej sushi - przez dwie godziny mogłem żreć do woli, z wyłączeniem części menu. Ponieważ oferta była przeznaczona dla dwóch osób, wybrałem się tam z ex-wybranką mojego fiuta.

Gdy już na wstępie zapytano mnie czy jestem może z Groupona, obawiałem się kiły (jak w przypadku warszawskiej restauracji Florian) i np. powolnej obsługi, żebym nawpierdalał się jak najmniej. Mimo obaw przybytek wywiązał się ze swojej części umowy niemal wzorowo. Sushi było zajebiste, ryby ładowali po brzegi i podawali szybko, a ja nażarłem się jak świnia wpychając w siebie sześć zestawów, zaś moja towarzyszka trzy, z czego jeden deserowy - sushi z bananem, ananasem i nutellą. Niestety tak się przykro złożyło, że bananów nie mieli, bo się skończyły, więc dostaliśmy melona.

Zadowoleni postanowiliśmy pójść tam jeszcze raz, tym razem już za normalne pieniądze (ale za to korzystając z wewnętrznej promocji lokalu - tak jak poprzednio mogłem żreć do woli, z wyłączeniem części menu). Tym razem jednak byłem przewidujący. Wiedziałem, że znów zamówimy sushi z bananem, więc na wszelki wypadek wziąłem swoje banany z domu - okazało się, że słusznie, bo znowu nie mieli i sushi master chętnie skorzystał z moich zapasów. Gdyby nie moja męska zapobiegliwość mogłoby być niedobrze, bo tym razem dostaliśmy zestaw bez ananasa, a sam ryż z nutellą mógłby nie powalać.

Po tym wszystkim naszło mnie tylko luźne skojarzenie. Czy jeśli w restauracji muszę prosić o przyrządzenie posiłku z własnych produktów, to gdybym tak poszedł do burdelu i dziwka powiedziałaby, że dziś nie zrobi mi laski, bo ma opryszczkę, to musiałbym sobie obciągnąć sam?
Wieczne problemy.

Komentarze

Nikt jeszcze nie napisał komentarza - możesz być pierwszy.

Jeśli chcesz, możesz wystawić ocenę

Lajkuj, bądź na bieżąco: Attention Whore na Facebooku

wróć na górę ^