Blog

Uwaga, uwaga! Widzę po statystykach, jak sracie na okoliczne działy, więc przypominam, że mój blog, to nie tylko blog - to również kącik filmowy, kącik muzyczny, rysowanki, a teraz jeszcze facefuck. Wszystko dostępne zarówno z nawigacji, jak i z tego miejsca, co na nie właśnie patrzycie (dopóki go nie usunę).

Jak poznałem waszą matkę

Data dodania: Poniedziałek, 16 listopada 2020, 19:53

Jako emocjonalny kaleka ładuję się w tak patologiczne relacje damsko-męskie, że można by o nich zrobić osobnego bloga. Sam nie mam w głowie najlepiej (tak naprawdę, to jest tam bardzo źle), a do tego w swojej głupocie dobieram równie durne partnerki, przez co odpierdalają się lepsze rzeczy niż w „Uwadze” TVN i wychodzą relacje, w których siedzę tylko dlatego, że jestem chory na łeb, bo normalnie to bym spierdalał hen daleko.

Jako emocjonalny kaleka, który w życiu ruchał tak mało, że praktycznie wcale (mówiłem, że o ruchaniu potrafię tylko pisać), postanowiłem powiedzieć „dość” i odmienić swoje życie. Na kurwy nie pójdę, bo się brzydzę, ale jako emocjonalny kaleka, wychowany na bajkach Disneya, dziecinnie naiwny i ze spaczoną wiarą w naturalną ludzką dobroć, uznałem, że doskonałym pomysłem będzie pójście do niekurwy i postawienie sprawy jasno - no bo niby dlaczego ktoś miałby nie pomóc bliźniemu w potrzebie?

Pierwszy raz spróbowałem rok wcześniej i zapytałem swoją byłą, czy nauczy mnie ruchania, ale sytuacja była trochę inna, bo wtedy nie chciałem odmieniać swojego życia, tylko akurat poznałem fajną Rosjankę i z obawy przed łóżkową kompromitacją musiałem potrenować, lecz – zgodnie z przewidywaniami – nie zostałem potraktowany poważnie (ale nic się nie stało, bo znajomość z Rosjanką i tak się rozjebała, zanim do czegokolwiek doszło - gdy przyjechała na chwilę do Polski, zaproponowałem jej koncert Infernal War i poszedłem sam, gdy odmówiła, bo woli słuchać jakiegoś babskiego napierdalania w pianino). Nauczony doświadczeniem postanowiłem tym razem nie popełnić tych samych błędów i nie załatwiać poważnych spraw SMSami, a już na pewno nie z byłymi, bo a) w końcu nie bez powodu są byłymi, b) łatwiej pójdzie z kimś, kto mnie nie zna.

Była akurat wigilia Święta Zmarłych, jutro wolne, to można wyskoczyć na trochę większe piwo. Jako emocjonalny kaleka nie mam z kim, bo nie umiem żyć ani rozmawiać z ludźmi i nie mam kolegów, więc ryzyk-fizyk, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana i takie tam – zaczepiłem dziewczynę, z którą rozmawiałem raz, blisko pół roku wcześniej.

- Idziemy się nachlać?
- OK.

No i od słowa do słowa reszta wieczoru jakoś tak potoczyła się sama.

- Tylko dziś grzecznie - nie mogę przesadzić, bo obiecałem jutro rodzinie pomoc z grobami. W sumie to nie byłem u nikogo od dziesięciu lat, jak pomyślę, że na mój grób to chyba nikt by nie przyszedł, żadnej świeczuszki, to się tak trochę smutno robi.
- To tak, jak na mój.
- Nie pierdol, na twój to ja przyjdę, będę walił konia do zdjęć z nagrobka i spuszczał się na płytę.
- Hi hi hi, ho ho ho.

No, skoro pierwsze koty za płoty, to jedziemy dalej.

- Dobra, nie oszukujmy się, wiem o tobie dwie rzeczy - wyglądasz jak dziwka i lubisz być ruchana jak dziwka.
- To nie do końca prawda...
- A jaka jest prawda?
- Ja bardzo lubię być ruchana.

Ok, jest dobrze. Nie mam pojęcia, jak do tego doszło, ale w pewnym momencie wyciągnąłem rękę, poprosiłem, by podała swoją, i z kamienną twarzą biznesmena powiedziałem:

- Nie widzieliśmy się od pół roku, ale wiedz, że po naszym ostatnim spotkaniu cały dzień waliłem konia myśląc o tobie i postanowiłem, że cię kiedyś zerżnę. Chciałbym zawrzeć z tobą układ. Co byś powiedziała, gdyby przyszedł do ciebie ktoś, kto rucha fatalnie i ma problemy z kobietami, kompletnie nie odnajduje się w relacjach z nimi i poprosił, żebyś nauczyła go ruchać?
- …

Ponieważ chcę zawrzeć biznesmeńską umowę, uczciwie będzie powiedzieć wszystko, co się z taką umową wiąże, żeby druga strona miała pełną świadomość, na co się ewentualnie pisze, i żeby nie było przykrych niespodzianek.

- Jak widzisz, nie mam problemów żeby z tobą rozmawiać, nie mam problemów, żeby być bezpośrednim i wyjść z taką propozycją, czy nawet zwyzywać cię w twarz od kurewek, mogę cię trzymać za rękę i nawet mi nie staje, ale jak przyjdzie co do czego, to się spinam albo wycofuję, bo czuję, że mi zaraz jebnie z fiuta.
- Hmm... No, kumam, kumam.
- Nie mam pojęcia, skąd to się bierze, patrząc uczciwie, to jako facet nie mam sobie nic do zarzucenia, wyglądam nieźle, potrafię się ubrać, jestem dobry w tym, co robię, ale kurwa, nie umiem tak po prostu wyruchać baby. Chyba sobie zrobię koszulkę „dobrze programuję, chujowo rucham”. Kurwa, kiedyś nawet ruchałem się ze stoperem...
- Co? Trzymałeś stoper cały czas? Przecież to musiało wszystko psuć i rozpraszać.
- Nie no, stoper leżał po prostu koło wyra, jak wkładałem chuja, to „pac”, nogą albo ręką, i jazda. Potem napisałem sobie program i robiłem z tego tabelki, wykresy i analizy, sumowałem czasy, miałem statystyki miesięczne. Kurwa, dawało radę nawet i półtorej godziny, aż nagle za którymś razem od razu „pfrruuut” i po zabawie, i teraz nawet jak idzie dobrze, to gdzieś tam z tyłu głowy jest, że zaraz coś jebnie albo opadnie. Jak miałbym dziś robić tabelkę, to byłaby to strasznie mała tabelka...
- Dobra, chyba łapię. Zrobimy tak: spróbujemy, powiedzmy... dziesięć razy i zobaczymy, co z tego wyjdzie.
- Poważnie?
- Ta. - chyba nie kłamie, bo dla dobra umowy wciąż trzymamy biznesmeńskie ręce, jej jeszcze nie opadły. - Cała sytuacja jest tak absurdalna, że nie sposób odmówić. Chociaż z drugiej strony wydajesz się tak pojebany, że to może być twój sposób na zaciągnięcie mnie do łóżka.
- Jak mi pomożesz, to mogę ci za to nawet zapłacić (kurwa, wydźwięk tego jest tak doskonały, że śmieję się na głos, gdy to piszę).
- Ja pierdolę...
- Dobra, ale chcę, żebyś naprawdę miała świadomość, na co się piszesz, bo jeszcze mi się potem wykręcisz i zostanę z niczym – ruchałem w życiu mniej, niż ty pewnie przez ostatni tydzień, dla dobra umowy załóżmy nawet, że masz się ruchać z prawiczkiem, który może się spuścić, jak tylko mu pokażesz cipsko i nie możesz się wtedy śmiać, tylko musimy ze mnie zrobić mężczyznę.
- Powiedziałam już, że się zgadzam. Myślę, że wszystko jest jasne i wiem, czego się spodziewać.
- Wiesz, jestem takim pierdolonym romantykiem, całe życie byłem tylko w kilku długich związkach i nie ruchałem poza nimi, dwa ostatnie uważam za kompletną stratę czasu, nie ruchałem po nich od dwóch lat i mam już dość, pierdolę, nie chcę potem żałować, że w życiu nie poruchałem.
- No, to oboje będziemy mieli profity - ty nauczysz się ruchać, ja będę miała fun i nowe doświadczenie, a jak już cię nauczę, to mnie wyruchasz.
- Deal?
- Deal.
- Ok, to wpadnę jutro na noc i zaczniemy powoli, od jakiegoś przytulania albo złapania za cycka.

Jakby absurdu i patologii było mało, to - albo z podekscytowania całą sytuacją, albo z wdzięczności – dla przypieczętowania negocjacji wpadłem za nią do barowego kibla, gdy poszła szczać, i sprawdziłem, czy lubi łóżkowo-kiblową przemoc, czyli mówiąc wprost – popchnąłem na ścianę, poddusiłem i z pytaniem "i co teraz, dziwko?" zajebałem jej trzy razy w pysk, co podbudowało mi ego podwójnie, bo najpierw miała minę jak szczeniaczek co się zlał na dywan, a potem usłyszałem, że mam „ciężką rękę”, chociaż za żadne skarby nie mogę zrozumieć, jak do tego doszło i nawet kilka dni później mieliśmy rozmowę na ten temat.

- Nie zrozum mnie źle - podobało mi się, ale byłam mocno zdziwiona, że nawet o tym nie rozmawialiśmy, nie miałeś skąd wiedzieć, że lubię być napierdalana, a ty mnie tak po prostu poddusiłeś i zacząłeś lać. Co byś zrobił, gdybym się po prostu wkurwiła i wyszła, albo po kogoś zadzwoniła? Miałeś naprawdę dużo szczęścia.

- Skoro tak ci się podobało, to może damy sobie spokój z ruchaniem i po prostu będę cię napierdalał? To chociaż umiem, więc nie będziesz zawiedziona, a ja uniknę kompromitacji.
- Na razie wystarczy. To dobrze robi na skórę, ale jeszcze wciąż czuję poprzednie.
- To może chociaż ci tę szklankę na łbie rozpierdolę? (kurwa, znów śmieję się na głos). Ale tak serio, to trochę z tobą przejebane – trochę głupio cię napierdalać z zaskoczenia, bo to nieładnie bić okularnika, a jak ci się zdejmie okulary, to ślepa, i czuję się, jakbym bił kalekę. Najlepsze to by było kombo, wpadam do chałupy, napierdalam w ryj, rucham jak dziwkę i idziemy spać.
- No właśnie na to liczę, dlatego musimy szybko zacząć lekcje.

Tak, to w ogóle był udany wieczór. Małe wyjście na piwo skończyło się schlaniem jak świnia i zawarciem chorego kontraktu, na koniec zgubiłem portfel w taksówce i po pijaku wysłałem do korporacji maila z kurwami, że nie mogę się z nimi skontaktować. Rano obudziłem się wciąż koszmarnie napierdolony, zastanowiłem się nad sobą, nad tym co robię i co mówię, spojrzałem z niedowierzaniem w lustro, pokręciłem głową ze śmiechem, po czym uznałem, że chyba czas zadzwonić do mojej partnerki od interesów i zobaczyć, czy wszystko z poprzedniej nocy już do niej dotarło.

- Kurwa, siedzę teraz i myślę, co się wczoraj naodpierdalało, i aż się za głowę łapię. Mam nadzieję, że bawiłaś się równie dobrze, co ja.
- Porozmawiamy, jak się spotkamy.
- Oho, brzmi złowieszczo.
- Nie no, musimy ustalić szczegóły umowy. O której będziesz?

No trudno, słowo się rzekło, więc poszedłem ogolić jajka (wtedy penis wydaje się większy, wiem to z filmu), Sildenafil na odwagę i jazda. Pierwsza lekcja poszła lepiej, niż się spodziewałem, ale i tak jedyne, co byłem w stanie powiedzieć na koniec, jeszcze z fisiem w terapeutce, to:

- To było straszne, ale przynajmniej mogę teraz mówić ludziom, że kiedyś ruchałem.

PS ta historia wydarzyła się naprawdę i byłem już wtedy grubo po trzydziestce
PPS historia jest tak dobra, że postanowiłem włączyć ją do mojego zbioru opowiadań i nadać tytuł "J, jak Jak poznałem waszą matkę"

Komentarze

Nikt jeszcze nie napisał komentarza - możesz być pierwszy.

Jeśli chcesz, możesz wystawić ocenę

Lajkuj, bądź na bieżąco: Attention Whore na Facebooku

wróć na górę ^