Blog

Uwaga, uwaga! Widzę po statystykach, jak sracie na okoliczne działy, więc przypominam, że mój blog, to nie tylko blog - to również kącik filmowy, kącik muzyczny, rysowanki, a teraz jeszcze facefuck. Wszystko dostępne zarówno z nawigacji, jak i z tego miejsca, co na nie właśnie patrzycie (dopóki go nie usunę).

Inwestycja w rozwój osobisty

Data dodania: Czwartek, 3 września 2015, 12:29

Dawno temu, będąc jeszcze gnojem, tata dał mi książkę do czytania (bardzo lubię, gdy ktoś stosuje tę konstrukcję zdania, z której wynikło właśnie, że to tata był gnojem, nie ja). Zapamiętałem ją dobrze, ponieważ był to pierwszy raz, kiedy dostałem od taty coś niezwiązanego z gwałtami, biciem dzieci i patologicznymi rodzinami, po drugie książka była ciekawa.

Cała seria powieści o księstwie Amberu Roberta Zelaznego składa się z dziesięciu części, które w Polsce można nabyć na kilka sposobów i w kilku różnych wydaniach - a ponieważ mi w dzieciństwie udało się przeczytać zaledwie dwie, to postanowiłem na starość nadrobić zaległości.

Nowe wydanie, z lat niedawnych, to dwa grube tomy, w każdym po pięć małych tomów. Stare wydanie, z przełomu lat '80 / '90, to dziesięć małych tomików, każde z osobną, ładnie ilustrowaną okładką, która przedstawia losowo wybrany fragment powieści, najczęściej ten mało istotny.

Ponieważ traktowałem to nie tylko jak książkę, ale również smak i zapach dzieciństwa (krew, pot i sperma), to uparłem się oczywiście na stare tomy. Nowe wydanie z lat niedawnych można kupić za grosze chyba wszędzie. Stare wydanie, z przełomu lat '80 / '90 można kupić w antykwariatach albo na dworcach i straganach z makulaturą, też za psie pieniądze, bo osobne tomy widywałem po 3-4 złote. Tylko kto normalny ma czas i chęć chodzić po dworcach i kompletować jakieś grafomaństwo? Zbierałem się do wyjścia z domu i zrobienia tournee po "tanich książkach" blisko sześć lat, prosiłem też ludzi, ale nikt nie chciał tego zrobić za mnie, więc w końcu z lenistwa kupiłem całość na Allegro - za 250zł.

Gdy paczka przyszła, rozpakowałem ją i uznałem, że czytać tego to mi się w zasadzie wcale nie chce, wpierdoliłem więc wszystko do kartonu i zostawiłem na środku pokoju, bo właśnie wyjeżdżałem. Gdy wróciłem po kilku miesiącach, byłem strasznie wkurwiony, bo okazało się, że jakiś zasrany kutas do kartonu z moimi książkami wylał niechcący piwo - niewiele myśląc, kupiłem ten sam zestaw za kolejne 200zł u innego sprzedawcy, po czym go nawet nie rozpakowałem, tylko rzuciłem w kąt, bo kolejny raz uznałem, że czytać to mi się tego w zasadzie wcale nie chce, a po prostu miałem potrzebę posiadania egzemplarza niezalanego.

W końcu rozpakowałem to po trzech latach leżenia na podłodze, po czym schowałem do szuflady, żeby się nie niszczyło, a do czytania wziąłem ten egzemplarz zalany piwem. I wiecie co? Zamiast smaku potu, łez i spermy był smak gówna (coś jak oral po analu), bo całościowo powieść jest słabiutka, do tego właściwie nie ma zakończenia. Już lepszą inwestycją było zamówienie na Allegro za 500zł trzech roczników "Kaczora Donalda", wszystkich komiksów o Smerfach, "Tytusów, Romków i A'tomków" i "Lobo" - w końcu trzeba coś czytać, bo inaczej człowiek zgłupieje, a lepiej wydawać na kulturę, niż na jakieś głupoty, prawda?

PS to, co widzicie w lewym górnym rogu, to rama na obraz. Zapamiętajcie moje słowa - jeszcze ją zobaczycie (chociaż nie wiem kiedy, bo prace nad tą wyjątkową pracą wciąż trwają).

Komentarze

Nikt jeszcze nie napisał komentarza - możesz być pierwszy.

Jeśli chcesz, możesz wystawić ocenę

Lajkuj, bądź na bieżąco: Attention Whore na Facebooku

wróć na górę ^