Blog

Uwaga, uwaga! Widzę po statystykach, jak sracie na okoliczne działy, więc przypominam, że mój blog, to nie tylko blog - to również kącik filmowy, kącik muzyczny, rysowanki, a teraz jeszcze facefuck. Wszystko dostępne zarówno z nawigacji, jak i z tego miejsca, co na nie właśnie patrzycie (dopóki go nie usunę).

Dobre miejsce, dobry czas

Data dodania: Wtorek, 23 czerwca 2015, 22:25

Moja świnia poszła sobie jakiś czas temu do ZOO - sama, bo ja akurat nie mogłem, a świnia przecież czekać nie będzie. Ciałem w ZOO, duchem jednak przy mnie, bo z myślą o mnie zrobiła kilka zdjęć, co mnie (mnie, mnie, mnie - powtórzenia i ubogie słownictwo) rozczuliło i uznałem, że muszę jej to moje niepójście jakoś wynagrodzić.

W warszawskim ZOO byłem ostatnio jakieś trzy lata temu. Mieli wtedy kilka ptaków z nóżkami w drugą stronę, małpy i jedną durną rybę pływającą w rekinarium dookoła słupka, zaś podczas mojej nieobecności sprowadzono dodatkowo szczury i króliki (świnia twierdzi, że takie zdjęcia nazywa się "food porn").

Po zobaczeniu tych (i innych) zdjęć ze wzruszenia odebrało mi głos, ale tylko na chwilę, bo niedługo potem powiedziałem tak: "świnio, dziękuję za te piękne zdjęcia, jest mi wstyd, że nie poszedłem z tobą, pozwól mi to nadrobić", a ponieważ ja ZOO warszawskie znam na pamięć, zaś świnia dopiero co w nim była, to niewiele myśląc sprawdziłem połączenia, kupiłem bilety i zacząłem się pakować na wyjazd.

Bagaż polskiego turysty: wczorajsza pizza (do jedzenia), kilogram orzeszków pistacjowych (do jedzenia) i srajtaśma (do dupy). Z takim ekwipunkiem ładujemy się w samolot (do latania) i lecimy do Wrocławia.

Wrocławskie ZOO od warszawskiego różni się niewiele - mają zwierzęta, bramki wejściowe, kasy z biletami (drogimi) i panią sprawdzającą bilety (drogie). Gdyby pani sprawdzająca bilety była bardziej zaangażowana w pracę, to zapewne opadłyby jej ręce, gdy zapytałem, czy za te pieniądze mają chociaż murzynów w Afrykarium, bo 40zł za bilet do ZOO to trochę dużo. Ręce pani nie opadły, murzynów też nie było, zostało mi to jednak wynagrodzone w stu procentach, bo wspólnymi siłami zrobiliśmy ze świnią zdjęcie doskonałe.

Proszę państwa - oto miś na miarę moich możliwości. Nie wiem, czy to atrakcja dla wszystkich turystów, czy też tylko dla mnie, ale nie bawiłem się tak dobrze od pierwszej masturbacji.

Komentarze

  • Czwartek, 2 lipca 2015 [15:10] plłeee

    Myślałem, że w tym plecaku to masz zapakowany worek bobu :>

    #
  • Środa, 1 lipca 2015 [15:46] plny ny ny

    I hate you

    #

Jeśli chcesz, możesz wystawić ocenę

Lajkuj, bądź na bieżąco: Attention Whore na Facebooku

wróć na górę ^