Blog

Uwaga, uwaga! Widzę po statystykach, jak sracie na okoliczne działy, więc przypominam, że mój blog, to nie tylko blog - to również kącik filmowy, kącik muzyczny, rysowanki, a teraz jeszcze facefuck. Wszystko dostępne zarówno z nawigacji, jak i z tego miejsca, co na nie właśnie patrzycie (dopóki go nie usunę).

Liga niezwykłych dżentelmenów

Data dodania: Niedziela, 29 czerwca 2014, 20:18

Był taki film, ale teraz nie o filmie, tylko o mnie, elokwencji, asertywności i o byciu bucem. To kolejny wpis, do popełnienia którego natchnął mnie kolega, który uradowany moimi opowieściami przy piwie powiedział tak: "piszesz na tym blogu jakieś bzdury, zamiast opisywać takie zajebiste historie". No to jedziemy z "zajebistymi historiami".

Pamiętam, jak ~dziesięć lat temu poznałem pewnego człowieka, który wyznał mi taką rzecz:

Ludzie mnie znają, wiedzą, do czego jestem zdolny, dzięki czemu mogę sobie pozwolić na wiele. Mogę nazwać kobietę dziwką lub szmatą i zostanie mi to wybaczone.

Od tamtej pory wiedziałem już, do czego chcę w życiu dążyć i kim chcę być - chamem i prostakiem oczywiście. Pozazdrościłem tego bardzo (nie bez powodu tyle lat pamiętam te słowa), bo chociaż zdarzały mi się podobne rzeczy, to często z przypadku, a i konsekwencje były różne - musiałem wypracować więc własny styl i markę, które pozwoliły na słowa i zachowania wzbudzające respekt i szacunek. Wziąłem się mocno do pracy, a efekty są bardziej niż zadowalające, dzięki czemu moje dżentelmeńskie zachowania często wybiegają poza ogólnie przyjęte normy, a nawet zdarza mi się popełnić nietakt lub powiedzieć coś brzydkiego.

Pamiętacie mój poradnik "Sposób na kobietę"? Pomijając osoby czytające bardzo powierzchownie i nieumiejące wydobyć ukrytej treści (tak, jakby jakaś była), wiele osób odbiera mojego bloga jako bełkot i fikcję - a to błąd, bo o ile akurat większość tego poradnika to jest bełkot i fikcja, tak ostatni punkt jest jak najbardziej prawdziwy - naprawdę, są baby, które lecą na chamów i skurwysynów, im bardziej jej ciśniesz, tym bardziej otwiera się jej cipsko.

I tak nie mam oporów, by do kobiet zwracać się per "chuju", "małpo" albo "świnio", do pulchnych mówię "grubciu", w zamian słysząc pieszczotliwe "ty plugawa świnio" czy też "jebany skurwysynu". Niejedna dama słyszała ode mnie "chodź świnio, będziemy się ruchać", zdarza mi się składać propozycje układów typu "jak mi obciągniesz, to cię wyrucham", rzucać groźby w stylu "jeśli wyczuję obcego chuja w twoim oddechu, to masz przejebane", a dawno temu na jednej z pierwszych randek wypaliłem mojej ówczesnej miłości prosto w twarz radosnym pytaniem: "ej, a ciągniesz druta?". Gdyby ktoś był bardzo dociekliwy - ciągnęła, o czym dowiedziałem się jakiś czas później, a ten nie do końca fortunny tekst bawi nas oboje niezmiennie od jakichś siedmiu lat.

Nie tak dawno temu musiałem dać kosza pewnej damie, która po koncercie próbowała usilnie zaciągnąć mnie do łóżka. Próbowałem wielu wymówek, od "nie będę cię ruchał, bo jesteś za gruba, mogę ci najwyżej włożyć patyk do dupy", przez "Mateusz, powiedz coś swojej grubej koleżance", po "mogę cię najwyżej wyruchać w dupę za śmietnikiem, pod warunkiem, że Mateusz zgodzi się zdradzić swoją dziewczynę i pójdzie z nami". Niestety, trafiło na twardą sztukę, bo usłyszałem jedynie, że jestem "największym chamem, chujem, skurwielem i prostakiem, jakiego poznała, co bardzo ją kręci i ona mnie chce", a po "zapytam dziewczynę, czy mogę cię wyruchać, cześć" usłyszałem, że mogę dziewczynę wziąć ze sobą.

Jak widać - potrafię być asertywny i powiedzieć kobiecie, że nie jestem zainteresowany. W razie podobnych sytuacji możecie śmiało korzystać z moich tekstów, a jeśli nie zadziałają powyższe (jak w opisanym przypadku), to na pewno zadziała to:

- Naprawdę masz dwa guzy w mózgu? To jesteś dobrym materiałem na żonę, jak okażesz się zbyt wkurwiająca, to przynajmniej szybko umrzesz;
- Jesteś tak tłusta, że nawet zapalniczka mi gaśnie przez twoją grawitację;
- Wolałbym wyruchać twojego kolegę, jest chudszy i ładniejszy niż ty;

Jednym z moich ulubionych tekstów natomiast był taki skierowany do koleżanki, której nie lubię. Byliśmy w barze ja, kolega i właśnie ona, nie wiem po co. Od słowa do słowa wyszła jakaś pyskówka, ale koleżanka była uparta i nie chciała sobie pójść, a gdy po jakimś czasie zamówiliśmy taksówkę, żeby zmienić bar, ona postanowiła jechać z nami. Taksówka była duża, ja siedziałem z tyłu, koleżanka z przodu, a kolega na środku. Koleżanka jest głupia i nie wie, kiedy zamknąć mordę, więc zaczęła do mnie mówić, a że nie miałem ochoty, rzuciłem elokwentne: "zamknij mordę, dobrze, że siedzisz tak daleko ode mnie, bo twój smród z pizdy by mnie chyba zabił". Niewiele brakowało i znajomi pojechaliby dalej sami, bo taksówkarz chciał mnie natychmiast wysadzić, zwłaszcza, że nie lubił mnie już wcześniej - gdy do niego biegłem, to w wyniku zabawy z kolegą spadły mi spodnie i półnagi wyjebałem się pod drzwiami jego dyliżansu.

A skoro już przy półnagości jesteśmy - raz koleżanka-szynka przysłała mi swoje zdjęcie w samej bieliźnie (rozebrała się w pracy, bo było jej zbyt gorąco) i wywiązała się taka rozmowa:

- Stanął ci?
- Opadł. Jak na ciebie patrzę, to aż wymyśliła się dobra fabuła do pornosa, o gościu, który się podnieca dopiero wtedy, gdy kobieta się ubierze.
- Poczekaj, zaraz wyślę ci jeszcze lepsze.
- Ok, tylko załóż coś seksownego, na przykład śpiwór.

Żeby udawać, że jestem zabawny i lubiany, to często sam się śmieję ze swoich tekstów i dowcipów, więc podesłałem tę rozmowę mojej ex, która po lekturze zapytała:

- A w co byś mnie ubrał, żeby było seksownie?
- Nie wiem, ale chętnie bym ubrał mojego fiuta w twoje usta.

Gdy występowaliśmy z kolegą w jednym z seriali TVN, daliśmy we dwóch taki popis elegancji i savoir-vivru, że drugiego dnia przysłano po nas dwóch osobny samochód, żebyśmy tylko nie jechali z resztą ekipy - chcieli nam chyba zrobić przykrość, ale odebraliśmy to jako VIPowskie wyróżnienie.

Normą były teksty rodzaju "nie mogę ci pomóc, bo mam ręce zajęte trzymaniem fiuta", "wolałabyś się ruchać z nim, czy ze mną i z moją dziewczyną?", "grasz, kurwa, w serialu o miłości i nie chcesz się całować? To tak, jakbyś grała w pornolu i ruchała się w ubraniu", a jedna z aktorek poszła nawet na skargę, gdy usłyszała, że "stanął mi na marne", gdy odmówiła podania numeru do siebie (podała za to maila i umówiliśmy się na piwo), ale szczytem elokwencji były takie dialogi jak:

- Masz strasznie grube oczy.

- Cześć, masz fajne cyce. Lubisz się ruchać?
- Nie znam dziewczyny, która by nie lubiła...
- Nie? A my znamy, kilka tutaj już nad odmówiło.
- Panowie, te teksty nie robią na mnie wrażenia, słyszałam już podobne...
- Od taty czy brata?

- A ja znam Wojciecha Manna.
- Ta? Pewnie jak mu ssałeś chuja, to położył ci bebech na głowie, dlatego masz takie zakola?

(też mam, ale z siebie się przecież śmiał nie będę)

- Wypadacie tak naturalnie, robiliście to już kiedyś?
- Tak, raz nawet z człowiekiem.

- Cześć, jestem >ktoś tam<.
- O kurwa, przez tę szparę między zębami wyglądasz jak Vanessa Paradis! Ja mam fiuta jak Johnny Depp i jak chcesz, to możesz go przymierzyć.

(co zabawniejsze, powyższy tekst padł w stronę mężczyzny)

- Dużo sobie pozwalacie, jesteście znajomymi M. od castingów?
- Nie, a co?
- A bo to moja dobra kumpela.
- Tak? To powiedz jej, że chętnie byśmy ją wyjebali w dupę na dwa baty.

Raz z reżyserki padło przez megafon na całą salę wymowne "panowie, zamknijcie się już, my tu wszystko słyszymy" (przez przypięte mikrofony), a gdyby mogli, to pewnie zerwaliby z nami umowy i z hukiem nas stamtąd wyjebali. Nie mogli, więc nie zerwali, nie wyjebali, a po wszystkim nawet zapłacili (chociaż trudno ten ochłap nazwać wypłatą), pomimo że się nie zamknęliśmy, a na koniec usłyszeliśmy, że w sumie to było nawet zabawnie, a takich ananasów jak my, to jeszcze w ciągu swojej kariery nie spotkali.

Ale to było dawno. Jednym z ostatnich hitów natomiast była złożona koleżance propozycja zagrania w "kamienną twarz" ze mną i moim bratem. Brzmiała ona tak: "jak ci się nudzi, to wchodź pod stół i ssij fiuty, a my będziemy zgadywać, któremu z nas właśnie obciągasz". Jeśli ktoś uważa, że to nie jest zabawne, to objaśniam, że dowcip polegał na absurdzie, gdyż gra z dwoma zawodnikami zwyczajnie nie ma sensu. Niestety, zabawa nie wyszła, bo mój brat nie umie się zachować w towarzystwie, wymskła mu się chamska odzywka, którą może przytoczę kiedy indziej, i koleżanka sobie poszła, a całość najdobitniej podsumowała moja mama, przez co się nawet zarumieniłem, bo odebrałem jako wyróżnienie od jury:

- Jeśli twój brat będzie tyle przeklinał i się tak odzywał, to wyrośnie na chama i prostaka.
- Takiego jak ja?
- Tak, dokładnie, takiego samego jak ty.

Gdyby ktoś poczuł się urażony, to informuję, że w tym wbrew pozorom nie ma oznak braku szacunku, to tylko takie droczenie się, bo gdy kogoś nie lubię, to jestem chamski i niemiły, i da się to odczuć. Na przykład kiedyś poznałem dwie kobiety (naraz!) i jedna z nich nagle na mnie naskoczyła, bo ubzdurała sobie, że lecę na jej koleżankę. Wywiązał się między nami taki dialog:

- Weź ty się od niej odpierdol.
- O co ci chodzi? Przecież nic nie robię, stoję tylko i nawet nic do niej mówię, to czemu się do mnie przypierdalasz?
- Bo mnie wkurwiasz.
- A ty jesteś brzydka jak chuj i jakoś się do ciebie nie przypierdalam.

Zabawne, nie? Ale ogólnie to kobiety szanuję, dla swojej piłem nawet sok z ananasa, a większość z tych, które tu opisałem, czytają tego bloga i mają z niego wielką frajdę. Czy świadczy to źle mnie, czy o nich - to już temat do waszych przemyśleń.

I tak już na sam koniec - komiks, który nie przestaje mnie bawić. Nie wiem, gdzie go umieścić, więc zrobię to tutaj, bo jest trochę o kobietach.

Komentarze

Nikt jeszcze nie napisał komentarza - możesz być pierwszy.

Jeśli chcesz, możesz wystawić ocenę

Lajkuj, bądź na bieżąco: Attention Whore na Facebooku

wróć na górę ^